Choć za oknem bardziej jesiennie, niż letnio, dziś proponuję letnie danie: makaron tagliatelle z lekkim sosem z duszonej młodej cukinii. Cukinię można wprawdzie kupić przez cały rok, ale teraz jest w ,,naturalnym’’ sezonie, a ja jestem zwolenniczką gotowania w zgodzie z porami roku. Przepis powinien zadowolić nie tylko wegetarian; wielbicielom mięsnych dań proponuję dodać pokrojone w kostkę i podsmażone na oliwie mięso indyka lub kurczaka, ewentulanie posypać gotowe danie usmażoną na chrupko szynką typu parmeńska czy serrano.
Na serniki na zimno przepisów jest chyba 1000, każdy ma swój ulubiony i wypróbowany. Bez względu na to, czy używamy tradycyjnie polskich składników, jak np. serek homogenizowany i biszkopty, czy bardziej ‘tutejszych’, jak kremowy serek Philadelphia i ciasteczka digestive, efekt zawsze powinien być lekki i – dla mnie osobiście – mieć na wierzchu truskawki w galaretce. A ponieważ okazało się, że w lodówce mam tylko półtora litra jogurtu, a żadnego sera (poza gorgonzolą), postanowiłam zrobić pseudo-sernik na samym jogurcie. Przepisu nie znalazłam żadnego, ale eksperyment się powiódł, toteż się nim dzielę. Polecam wzystkim zwolennikom nieskomplikowanych i efektownych letnich słodkości.
Wreszcie nadeszła (mam nadzieję...) prawdziwa wiosna, a wraz ze słonecznymi i coraz dłuższymi dniami wróciła ochota na kolacje na świeżym powietrzu i spotkania przy grillu. Zaczęłam więc już teraz wymyślać i testować sałatki, żeby oszczędzić gościom ewentualnych rozczarowań, a sobie wstydu. Poniższa propozycja powinna zadowolić zwolenników dań niedrogich, ładnych i ciekawych w smaku. Użycie kaszki kuskus jest rozwiązaniem tanim i szybkim, a pozostałe składniki można modyfikować według własnych gustów. Użyłam tu pasty jerk, jest to karaibska mieszanka przypraw, m.in. cynamonu, tymianku, trawy cytrynowej, szalenie ostrego chili. Mam nadzieję, że skorzystacie z tego przepisu, by tworzyć własne kompozycje na cieplejsze dni.
Bardzo efektowny deser – słonawy, kruchy spód, kwaskowe jabłka z nutą wanilii i słodka, rozpływająca się w ustach beza. Choć zrobienie każdej tarty zajmuje trochę czasu i potrzeba nieco wysiłku, w tym przypadku inwestycja się zwraca z nawiązką. Szczególnie polecam tę tartę na zakończenie romantycznej kolacji we dwoje...
Skrzyżowanie popularnego deseru zwanego crumble (okruch) i ciasta z owocami.
Ten przepis jest skrzyżowaniem polskiej i irlandzkiej wersji na kruche ciastka. W rodzimej kuchni zazwyczaj dodajemy do ciasta surowe bądź ugotowane żółtko jaja. W przepisie, który dała mi w ramach wymiany kulinarno-kulturowej znajoma, były tylko mąka, cukier i masło. Tylko masło musi ,,koniecznie być irlandzkie’’ ,,Ichnie’’ masło jest solone i ma jakąś specyficzną właściwość, dzięki której pozostaje w formie stałej nawet w temperaturze pokojowej. Na początku smakowało mi dziwnie, a teraz jestem jego wielką fanką. Te ciasteczka są bardzo maślane. A czy wiecie, że masło jest najbardziej, po alkoholach oczywiście, rozpoznawanym produktem Zielonej Wyspy na świecie?
Któż nie słyszał o ‘skonach’, kto ich nie próbował? To obowiązkowa podstawa śniadania w wersji dla dbających o linię (po irlandzku...) lub popularny podwieczorek. Zazwyczaj w towarzystwie masła i dżemu, o niebo pyszniejsze przypieczone pod grillem i z miseczką bitej śmietany zamiast masła, w towarzystwie domowego dżemu i dobrej kawy. Dobre kawiarnie i restauracje robią je też z serem, suszonymi pomidorami, razowe, a nawet bezglutenowe. Ważne, by były świeżo upieczone, bo – jak każde pieczywo na bazie sody – szybko robią się twarde i rozkruszają się. Bardzo prosto je zrobić samemu, dobrze się zamrażają i nie muszą wyrastać, jak drożdżowe wypieki. Najlepsze skony jadłam w restauracji Kilkenny w Dublinie i w kawiarni obok, naprzeciwko włoskiej knajpki. A jakie Wy znacie miejsca w Galway i hrabstwie, gdzie można zjeść naprawdę dobre takie bułeczki?
Jedna z ulubionych wersji ziemniaków na Wyspie. ‘Wedge’ po angielsku znaczy ‘klin’ właśnie i dotyczy wszelkich przedmiotów w takim kształcie. Mało kto robi wedges sam, a szkoda – w porównianiu z ziemniakami np. z wody mają same zalety. Po pierwsze, nie trzeba ich obierać (chyba, że używamy nieumytych ziemniaków). Po drugie, nie trzeba się martwić, że się rozsypią w gotowaniu. I wreszcie można je doprawić jak kto lubi, by komponowały się z daną potrawą. Jeśi używamy ich jako dodatku do jagnięciny lub pieczonego drobiu, dobrze dodać gruboziarnistą sól morską, grubo zmielony pieprz czarny i rozmaryn lub tymianek. W daniach z rybą dobrze sprawdza się dodatek estragonu, biały pieprz i biała gorczyca. A w wersji uniwersalnej, lub nawet na szybką przekąskę, robię wedges z czosnkiem granulowanym, vegetą i grubo zmieloną papryką słodką lub chili.
Nazwa ‘pie’ w języku angielskim jest nieco przewrotna, bo dotyczy zarówno słodkich, jak i mięsnych czy rybnych dań, a najbardziej obrazowo można ją przetłumaczyć jako ‘nadzienie zapiekane pod czymś ciastowatym’. Cóż, nie jest to najbardziej apetyczne tłumaczenie, lecz chyba najbardziej oddaje istotę ‘paja’. Chodzi po prostu o przykrycie farszu, czy to mięsnego, czy warzywnego, czy wreszcie słodkiego czymś, co da się zapiec – ciastem kruchym, na proszku, filo czy francuskim albo rogniecionymi na puree ziemniakami lub innym warzywem, np. pietruszką korzeniową.
