Burza jaką wywyołał artykuł o polskich bezrobotnych w Irlandii, opierający się na nie do końca poprawnym tłumaczeniu artykułu Katarzyny Brejwo z Gazety Wyborczej, odzwierciedla się w głównych tytułach weekendowych wydań gazet. Sam pierwotny artykuł opublikowany w Irish Independent zniknął w wydania internetowego tuż po interwencji polskiego ambasadroa w Dublinie.
Jednak sprawa pozostała nadal żywa i nadal budząca wiele kontrowersji. Do głównej bohaterki artykułu - 'Magdy' dotarli m.in. dziennikarze The Irish Mail i Irish Times próbując poznać prawdziwą historię bezrobotnej znad Wisły. 'Magda' której prawdziwe imię i nazwisko brzmi Gaja Kowalik ma 38 lat i pochodzi z Gdańska. Obecnie mieszka w małej miejscowości Dunfanaghy w Hrabstwie Donegal. JAk powiedziała dziennikarzom kocha to miejsce, zaś "Donegal jest jej domem i miejscem w którym chce pozostać na zawsze". Swoje okolice określa mianem "nieba" a nie jak podał Irish Independent - w lekkim tłumaczeniu na polski - "zasra..ej dziury/zadupia".
Gaja do Irlandi przyleciała w 2006 roku. Wcześniej pracowała w Amsderdamie. Po przyjeździe pracowała jako kelnerka, opiekunka dzieci i barmanka. W międzyczasie Gaja robiła kurs masażu w Polsce, gdyż uważała, że jej angielski jest za słaby na zrobienie kursu w Irlandii. Dwa lata temu, po skończeniu się sezonu turystycznego, pozostała bezrobotną. W FASie dowiadywała się jakie ma możliwości. Po rozmowie z urzędnikiem zdecydowała się na zrobienie kilku kursów i otworzenie w przyszłości własnej działalności gospodarczej. Jej planem był i nadal jest własny salon masażu. Kilka tygodni temu, polska dziennikarka poprosiła ją o wywiad dotyczący jej doświadczenia jako bezrobotnej Polski w Irlandii.
Po opublikowaniu tekstu w Gazecie Wyborczej, dziennikarka Irsih Independent używając złego tłumaczenia wywołała wściekłość i burze, budząc zarazem nieprzychylność Irlandczyków do polskiej społeczności. Gaja była w szoku po przeczytaniu tego artykułu. Nie dość, że autorka źle go przetłumaczyła, to na dodatek zmieniła jego znaczenie. Jak zapewnia Gaja, robi ona wszystko co może, żeby dostać prace. Faktycznie dużo spaceruje po plaży, ale również robi różne kursy, żeby tą pracę można było łatwiej zdobyć.
Od momentu publikacji tego artykułu Gaja jest w centrum zainteresowania irlandzkich mediów. Dziennikarze chodzą za nią na plażę, nieustannie dzwonią do niej, robią zdjęcia.
Po wyjasnieniu niejasności w tłumaczeniu artykułu, senator Jimmy Harte przeprosił Gaję za swój komentarz. Przed przeprosinami jednak na jego koncie na Twitterze pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy.
Burza jaką wywołała sprawa 'Magdy', pomimo wyjaśnienia przyczyn i niejasności, pozostawiła po sobie jednak skutki. Społeczeństwo i politycy aktywnie dyskutują obecnie, nie tylko o imigrantach, ale również o koniecznej reformie systemu i konieczności wzmożonych kontrol.
opracowano na podstawie "Meet 'Magda': 'I don't want to stay on the dole. I want to work" autorstwa Gerarda Cunningham z Irish Times oraz "‘Magda’: the truth of life on the dole: Polish woman speaks out over welfare tourist row" autorstwa Alison O'Reilly w The Irish Mail. Fot: Tom Honan
