Na serniki na zimno przepisów jest chyba 1000, każdy ma swój ulubiony i wypróbowany. Bez względu na to, czy używamy tradycyjnie polskich składników, jak np. serek homogenizowany i biszkopty, czy bardziej ‘tutejszych’, jak kremowy serek Philadelphia i ciasteczka digestive, efekt zawsze powinien być lekki i – dla mnie osobiście – mieć na wierzchu truskawki w galaretce. A ponieważ okazało się, że w lodówce mam tylko półtora litra jogurtu, a żadnego sera (poza gorgonzolą), postanowiłam zrobić pseudo-sernik na samym jogurcie. Przepisu nie znalazłam żadnego, ale eksperyment się powiódł, toteż się nim dzielę. Polecam wzystkim zwolennikom nieskomplikowanych i efektownych letnich słodkości.
Składniki
½ litra jogurtu waniliowego
200 ml gęstego jogurtu naturalnego typu ,,grecki’’
Opakowanie truskawek
Galaretka truskawkowa
4 łyżeczki żelatyny
Cukier puder, aromat waniliowy lub cukier waniliowy
Najpierw rozpuściłam żelatynę w 150 ml wrzątku. Dodałam do tego parę łyżek jogurtu, rozmieszałam i dodałam resztę jogurtów, cukier i cukier waniliowy. Oczywiście smak i rodzaj jogurtu można sobie dowolnie zmieniać, trzeba tylko pamiętać, że do rzadszych składników trzeba dodać więcej żelatyny. Ubiłam tę mieszankę trzepaczką, tak, że zrobiło się trochę bąbelków. Wylałam masę do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia (bałam się, że może przeciekać), po 20 minutach była już prawie zastygnięta. Potem na wierzch dałam przekrojone truskawki, zalałam przygotowaną w/g zaleceń na opakowaniu galaretką i znów do lodówki. Po godzinie deser był gotowy. Smacznych wrażeń!
