Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Załóż konto

Pola zaznaczone gwiazdką(*) są wymagane.
Imię i nazwisko *
Użytkownik *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Captcha *
Reload Captcha
sobota, 29 lipiec 2017 00:00

Achill Island – to trzeba zobaczyć!

Napisane przez Adrian "Ćwirek" Wróbel

Irlandia sama w sobie jest wyspą. Ale posiada również inne mniejsze lub większe wysepki. Jest ich na prawdę sporo, porozrzucane głównie na zachodnich krańcach kraju. Nie wiem czy najważniejsza i najbardziej popularna ale z całą pewnością największa znajduje się w hrabstwie Mayo. Odwiedziliśmy ją, po wcześniejszym usłyszeniu mnóstwa pochlebnych opinii na jej temat. Czy było warto? No cóż, przekonajcie się sami ale jak to bywa z różnorakimi atrakcjami turystycznymi w tym kraju, pytanie wydaje się być czysto retoryczne.

Nasza podróż rozpoczęła się w Longford tuż po godzinie 7 rano. Aura delikatnie niespokojna, zanosiło się na deszcz, chmury były raczej ciężkie stalowe ale nie padało i to było dla nas najważniejsze. Wjechaliśmy na N5 i po około godzinie i 40 minutach dojechaliśmy do Castlebar. Stamtąd R311 do Newport. Odcinek może 20 kilometrowy, nieśpieszną jazdą zajął nam z 30 minut. W pewnym momencie jechaliśmy już drogą o numerku N59, czyli tą samą która zaczyna się w Galway, przeszywa Connemarę i dociera aż do Sligo. Od jakiegoś czasu wzdłuż szosy widniały znaki drogowe kierujące na Wyspę Achill, więc spokojnie, bez nerwów jechaliśmy sobie przed siebie, do wyznaczonego celu. Po przejechaniu Newport krajobraz stał się o wiele bardziej interesujący, bardziej górzysty, co powodowało, że raz po raz nasze głowy kierowały się w prawo bądź w lewo aby podziwiać i nakręcać się na główne danie, które miało być zaserwowane na Achill…

Cała droga zajęła nam mniej więcej 2,5 godziny i liczyła 165 kilometrów. I teraz mała ciekawostka. Mówiąc wyspa, wszyscy pewnie myślą, że wszędzie dookoła jest woda i aby na nią się dostać trzeba przepłynąć statkiem. Achill jest inna. Wjechać na nią można samochodem gdyż jest tam most (Michael Davitt Bridge), nie duży z 200 metrowy może, który łączy ląd z wyspą. Przejechaliśmy przez tenże most i zatrzymaliśmy się pod SuperValu w pierwszej miejscowości na wyspie – Achill Sound. Nie jest duża, powiedziałbym nawet, że malutka, zresztą wszystkie te mieścinki na wyspie są raczej maciupeńkie, zresztą nie ma się co dziwić jak całą wyspę zamieszkuje około 2700 mieszkańców… Jedna główna droga, parę mniejszych dojazdowych pewnie do posesji, hotel, puby, sklepy, kościół – nic poza tym.  Ogólnie będąc już na miejscu, na Wyspie Achill nie należy się śpieszyć, pod żadnymi względami! My sunęliśmy równym, spokojnym tempem, tak aby ogarnąć widoczki, aby nic co ciekawe nas nie ominęło.

Czytaj więcej na www.wrobles.pl

Adrian "Ćwirek" Wróbel

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem