Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Załóż konto

Pola zaznaczone gwiazdką(*) są wymagane.
Imię i nazwisko *
Użytkownik *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Captcha *
Reload Captcha

Wyróżnione ogłoszenia

×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 68.
sobota, 10 kwiecień 2010 17:35

Łączymy się...

Zapewne każdy z nas słyszał już o wielkiej tragedii jaka spotkała Polskę. Łączymy się w bólu ze wszystkimi, po stracie najważniejszych osób w Państwie i najbliższych przyjaciół, członków rodziny. Na naszym forum został założony przez Was wątek o tej tragedii. Niech posty umieszczone na nim będą naszym głosem solidarności. Wątek można zobaczyć klikając tutaj.

czwartek, 08 kwiecień 2010 20:29

Wizz Air i Ryanair zdominują polskie niebo

W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku linie Wizz Air przewiozły aż o 30 proc. więcej pasażerów niż w tym samym okresie roku poprzedniego. Wizz Air i Ryanair w tym roku obsłużą aż 60 proc. wszystkich tras do i z Polski. Prezes linii Wizz Air jeszcze pod koniec ubiegłego roku zapowiadał zwiększenie aktywności na polskim rynku. Kilka miesięcy temu mało kto brał na poważnie zapowiedzi, że węgierska linia przegoni w tym roku PLL LOT. Teraz wcale nie jest to takie nierealne.

sobota, 03 kwiecień 2010 00:00

Killybegs - Najważniejszy port w Irlandii

O północnej części Irlandii myślałem już wcześniej parokrotnie. Nigdy jakoś nie było okazji tam pojechać, zawsze woleliśmy odwiedzić inne zakątki Wyspy. Północ była tak troszkę w poczekalni, czekała na swoją kolej i pewne było, że prędzej czy później się tam znajdę. Dotychczas najdalej w tym kierunku udało nam się dojechać do Sligo, tym razem zależało nam na konkretniejszym poznaniu jeszcze dalej położonych terenów. Mowa o Donegal, najbardziej wysuniętym na północ i odosobnionym hrabstwie republiki. Mieliśmy na to 1 dzień, musieliśmy się zdecydować, którą część hrabstwa Donegal będziemy drążyć. W związku z ograniczonym jednak czasem, postanowiliśmy nie zapuszczać się za daleko.Tylko do Sligo droga zajmuje nam ponad godzinę, a trzeba jeszcze dotrzeć do Donegalu, od którego tak naprawdę zaczyna się przygoda. Tak więc plan był taki aby ten zakątek Irlandii poznać w miarę dokładnie, oczywiście na tyle dokładnie, na ile pozwalałby nam na to czas. Trzeba było wybrać obszar, który zawierałby w sobie ciekawe miejsca, obszar niezbyt rozległy, przez który moglibyśmy stosunkowo szybko się przemieszczać. Padło na Półwysep Glencolumbkille, znajdujący się na zachód od miasta Donegal. Głównym punktem, do którego bezwzględnie chcieliśmy dotrzeć, który miał być celem nadrzędnym naszej podróży były urwiska Slieve League.

Poniedziałek 25 maja zaczął się mało optymistycznie. Niebo, aż po horyzont spowite było chmurami, do granic mozliwości szaro i oczywiście padało… Ogólna ponurość nie zachęcała do jakichkolwiek podróży, jednak nauczony doświadczeniem wiedziałem, że deszcz w Longford wcale nie oznaczał, że w okolicach Donegalu musi być podobnie. Nie mieliśmy pewności, że tak akurat będzie ale i tak aura nie była w stanie nam przeszkodzić. Wyruszyliśmy pełni optymizmu i po około 1,5 godziny jazdy byliśmy w Sligo. Parę kilometrów na północ od Sligo łączą się trzy hrabstwa: Sligo, Leitrim i Donegal. To pierwsze nierozłącznie kojarzone jest z braćmi Yeats: poetą Williamem i malarzem Jackiem. Jadąc drogą N15, w pewnym momencie po prawiej stronie pojawia się ukochana góra braci Yeats – Benbulben. Dostojnie i majestatycznie wyglądająca, na wierzchołku spokojna i płaska , następnie opadająca stromo w dół z charakterystycznym, pomarszczonym urwiskiem. Towarzyszyła nam przez dobrych parę kilometrów i jakgdyby kazała spoglądać w swoją stronę, bo prawdę mówiąc gdy jest się już w jej zasięgu, nie sposób być obojętnym. Wybiegnę trochę w przyszłość tej opowieści i napiszę, że całą niesamowitość mogliśmy obserwować dopiero podczas drogi powrotnej, kiedy to Benbulben wspaniale się prezentował podczas pogodnego zachodu słońca. Dotarliśmy do Donegalu, którego ominęliśmy ładnie bokiem i skierowaliśmy się na zachód, do miejscowości Killybegs.

Musieliśmy pochłonąć około 27 kilometrów, co zajęło nam z 30 minut. Wjeżdżając do tego niewielkiego miasteczka nie sposób nie zauważyć portu, od strony Donegalu główna droga przejeżdża parę metrów od portu, więc postanowiliśmy się tam zatrzymać i troszke się wkoło rozejrzeć. Okazuje się, że Killybegs jest słynne na całą Irlandię, właśnie ze względu na port. Jest on najważniejszy w kraju, jest najbardziej produktywny i w każdej chwili może przyjąć 60 kutrów rybackich. Będąc już tam na miejscu rzeczywiście dało się odczuć, że miasteczko żyje głównie ze względu na port. Większe lub mniejsze trawlery były przycumowane w dokach, czekające na wyjście w morze lub też z tego morza dopiero co zawrócone. Każdy mniej lub bardziej żwawo poruszał się w swoim kierunku, zaabsorbowany jakimś zajęciem, jedni myli pokłady swoich kutrów, inni przygotowywali wielkie, rybackie sieci a jeszcze inni konserwowali statki. My nieśpiesznie wędrowaliśmy sobie portowymi alejkami, podziwiając rybackie kutry, robiąc im fotki i obserwując to co się dookoła dzieje.

Czuć było wszechobecny zapach ryb, w dużej części przez wielką przetwórnie ryb, która znajdowała się tuż obok, czuć było atmosferę tego miejsca, atmosferę w pewien sposób intrygującą. Szczególnie interesująco wyglądały zacumowane rzędy trawlerów, nie rzadko nadgryzionych korozją i solą, pomalowanych na niebiesko-czerwono. W Killybegs nie zabawiliśmy długo, z portu udaliśmy się na małą przechadzkę uliczkami miasta, zajęło nam to może 30 minut i wróciliśmy do samochodu. Większość domów i budynków jest położone na lekkim wzgórzu, jest sporo zieleni a ulice są wąskie i generalnie chyba niezbyt przyjazne dla samochodów. Wchodząc kilkadziesiąt metrów do góry, można spojrzeć w stronę zatoki, gdzie widać cały port w pełnej okazałości. Mijaliśmy domy mieszkalne, kościół, szkołę gdzie uczniowie podczas przerwy ganiali się żwawo po boisku, inni troszkę starsi, jeszcze na dole przy porcie, wędrowali z wcześniej zakupionymi słodyczami i napojami, mnie przynajmniej się wydawało, że tych młodych ludzi jest naprawdę sporo, tak jakby Killybegs obfitowało w co najmniej kilka szkół.

Tak naprawdę pewnie natrafiliśmy na jakąś przerwę między lekcjami, dlatego tej młodzieży była tak duża ilość. Generalnie w pewien sposób urzekło mnie to miasto. Nie jest wielkie, nie liczy dużo mieszkańców ale ma coś w sobie, ma klimat i jest tam atmosfera, którą udało nam się troszeczkę liznać. Czuć, że sercem Killybegs jest port. On napędza trybiki miasteczka, reguluje tempo i zapewnia byt. W dużej części, bo jednak różnego rodzaju sklepy i skepiki, hotele i B&B oraz inne usługi generują, niezbędne do funkcjonowania mieszkańcom, środki finansowe. Wydaje mi się, że najodpowiedniejsza wizyta w tym mieście, tak aby je na spokojnie poznać, pochodzić po tych wszystkich wąskich uliczkach, przejść się przez port, coś zjeść, musiała by trwać z pół dnia. Killybegs takie właśnie jest,  miasteczko przejazdowe, aby odpocząć i sunąć dalej, w swoim kierunku. Po ponad godzinnej wizycie udaliśmy się w dalszą drogę,  prosto na olbrzymich rozmiarów Klify, na Slieve League…

Więcej zdjęć można znaleźć na stronie internetowej: www.wrobels.pl

 

Adrian "Ćwirek" Wróbe

czwartek, 01 kwiecień 2010 13:05

Zabraknie jajek

Przedstawiciele sieci handlowych w mieście podali 1 kwietnia informację, iż w związku z dużą liczbą mieszkających w Galway Polaków od jutra w sklepach zabraknie jajek. Oczywiście duża sprzedaż jajek spowodowana jest zbliżającymi się świętami Wielkanocy i polską tradycją robienia pisanek, czy też dodawania ich do białego barszczu. 

środa, 31 marzec 2010 09:56

Nowy nabór

Polska Szkoła w Galway ogłasza nabór na nowy rok szkolny 2010/2011!

Przyjmujemy dzieci od 3-18 lat. Zajęcia  odbywają się w każdą sobotę przez 4 godziny, w  Holy Trinity National School, Walter Macken Rd, Mervue, Galway

Gwarantujemy wykwalifikowana  kadrę pedagogiczną oraz bogatą ofertę pozalekcyjną: koło teatralne, plastyczne, redakcyjne oraz zajęcia judo. Ściśle współpracujemy z Ministerstwem Edukacji Narodowej.

środa, 31 marzec 2010 11:14

Święta po polsku

W tym roku z powodu braku polskiego księdza w Galway obrzędy związane z Wielkanocą skupią się w jednym dniu. W sobotę 3 kwietnia (Wielka Sobota) o godzinie 14.00 i 16.45 w kościele św. Patryka przy Forster Street odbędzie się święcenie pokarmów. Między święceniem pokarmów będzie okazja do spowiedzi wielkanocnej. Obrzędy zakończy Rezurekcja, która odbędzie się o godzinie 17.00.

W Knock (Diecezja Tuam) w Wielki Piątek zostanie odprawiona Droga Krzyżowa o godzinie 19.00, poświęcenie pokarmów nastąpi zaś w Wielką Sobotę o godzinie 13.00. Msza święta w Niedzielę Zmartwychstwania Pańskiego oraz poniedziałek zostanie odprawiona w sanktuarium o godzinie 11.00. Z sakramentu Spowiedzi św. można w Knock skorzystać codziennie w godzinach 11.00-12.00, zaś w Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Sobotę w godzinach 17.00-18.00. Dodatkowo w Wielką Sobotę także po poświęceniu pokarmów.

W Tuam, jak podaje strona internetowa tamtejszej katedry, poświęcenie pokarmów nastąpi po liturgii Wilekiej Soboty, która rozpocznie się o godzinie 21.00.

poniedziałek, 29 marzec 2010 13:57

Bieg mimo wszystko!

1000 kilometrów w 21 dni – taki dystans ustanowił sobie Tomek Manikowski z Polski, który już 11 kwietnia zacznie swój bieg przez Irlandię. To nie pierwszy tego typu wyczyn i prawdopodobnie nie ostatni!

Głównym celem maratonu „Bieg mimo wszystko” jest walka z własnymi słabościami, w tym przede wszystkim z uzależnieniem alkoholowym oraz zbiórka pieniędzy na rzecz osób niepełnosprawnych intelektualnie będących podopiecznymi Fundacji Anny Dymnej. W czasie trzytygodniowego biegu Tomka będzie wspierało wiele stowarzyszeń i organizacji, które łączą siły, aby umożliwić maratończykowi bieg, a także pomóc w prowadzonej przez niego zbiórce pieniędzy. Trasa kwietniowego biegu to między innymi Dublin, Waterford, Cork, Shannon, Gort, Ballina, Slane i oczywiście Galway. Stowarzyszenie Polsko-Irlandzkie (GIPA) z Galway natychmiast po otrzymaniu niezbędnych informacji zgodziło się objąć patronatem bieg Tomka Manikowskiego oraz zorganizować imprezę powitalną na terenie miasta. 

czwartek, 25 marzec 2010 17:10

Czy Polska pójdzie za Irlandią?

Jak podał portal money.pl, dziś i jutro Senat zajmuje się tak zwaną ustawą antynikotynową. Wcześniej senacka komisja zdrowia zarekomendowała całkowity zakaz palenia m.in. w lokalach gastronomicznych i rozrywkowych. Komisja opowiedziała się więc przeciwko propozycjom przyjętym przez Sejm.

Bogdan Borusewicz, który gościł w Programie I Polskiego Radia, powiedział, że w Senacie toczy się burzliwa dyskusja, a podziały przebiegają niezależnie od przynależności partyjnej.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem