Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Załóż konto

Pola zaznaczone gwiazdką(*) są wymagane.
Imię i nazwisko *
Użytkownik *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Captcha *
Reload Captcha
niedziela, 08 listopad 2009 10:51

Strokestown Park i Muzeum Głodu

Chciałbym przenieść Was do Strokestown, miasta w środkowej części Zielonej Wyspy. Znajduje się tam Irlandzkie Narodowe Muzeum Głodu (Irish National Famine Museum). Strokestown leży w hrabstwie Roscommon, 108 kilometrów na wschód od Galway. Mieści się tam Strokestown Park – nad wyraz dobrze zachowana Rezydencja z ponad 300 letnim stażem. Posiada ona rozległe Ogrody oraz wspomniane Muzeum Głodu, zorganizowane w dawnych stajniach. Planowaliśmy odwiedzić Strokestown Park już jakiś czas wcześniej. Udało się dopiero 18 kwietnia a to głównie dlatego, że w okresie zimowym jest tam zamknięte. Cieplutki, bezchmurny i słoneczny dzionek skusił nas do tego, aby zapakować się do samochodu i ruszyć w podróż. Już w Strokestown, znalazłszy się na terenie rezydencji, zaparkowaliśmy auto i poszliśmy kupić bilety. Wejściówki dla osoby dorosłej, na zwiedzanie głównego domu, ogrodów i muzeum głodu kosztują 12 euro. Mieliśmy na tyle szczęścia, że o godzinie 14:30 zaczynała się druga tego dnia wycieczka (pierwsza o 12:00) do wspomnianej rezydencji (domu). Można tam wejść tylko i wyłącznie z przewodnikiem i takie zwiedzanie trwa mniej więcej godzinę. Całość otwarta jest w godzinach 11:00-17:00 i w międzyczasie odwiedzający mogą się posilić w znajdującej się w objęciach posesji – jadłodajni.

Strokestown Park liczy ponad 300 lat. I od samego początku, czyli od roku 1696, kiedy to rozpoczęto budowę domu, zamieszkiwała tam rodzina Mahon. Pierwszy z rodu Mahonów – Kapitan Nicholas Mahon pojawił się w Strokestown w 1653 roku. Ale dopiero jego syn – John rozpoczął budowę. Kolejny właściciel domu, Thomas Mahon objął pieczę nad rezydencją na początku 18 wieku. W tym czasie panowała ogólna prosperita dla właścicieli ziemskich, toteż Thomas, prężny buisnesmann i polityk, reprezentant Roscommon w Dublińskim Parlamencie, rozpoczął rozbudowę i unowocześnienie posiadłości. Thomas Mahon zmarł w 1782 roku i majątek przejął jego najstarszy syn – Maurice. Maurice Mahon, tytułowany ,,Pierwszym Baronem Hartlandu’’ również dołożył od siebie cegiełkę w postaci ,,upiększania’’ domu. Główną uwagę poświęcił Jadalni, Bibliotece i Salonowi a także przeprowadził ogólny lifting.

Major Mahon miał dwójkę dzieci, chłopca i dziewczynkę. Syn zmarł w bardzo młodym wieku, natomiast córka, Grace Catherine, kolejna dziedziczka majątku ożeniła się z Henrym Sandfordem Pakenhamem. Jednakże po śmierci jej ojca nigdy do posiadłości nie powróciła i zamieszkała na Wyspie Wight. Ich syn Kapitan Henry Pakenham, znany jako Harry, wrócił do Strokestown w 1813 roku. Odrestaurował dom i ogrody chcąc przywrócić posiadłości jej dawny blask. Największe zainteresowanie poświęcił ogrodom, podzielił je kamiennym murem umieszczając tym samym, część warzywno-owocową po południowej stronie muru. Ogród był piękny, dostarczał przez cały rok (na zimę były szklarnie) świeżych owoców i warzyw, jednak konserwacja i utrzymanie stało się bardzo kosztowne i niestety niemożliwe do utrzymania. Ostatnim właścicielem była Olive Pakenham Mahon, córka Henrego ,,Harrego’’ Pakenhama, która odziedziczyła rezydencję w 1922 roku, w momencie śmierci jej ojca. W tym czasie Oliwia przeżyła swoją osobistą tragedię. W lipcu 1914 roku wyszła za mąż za Edwarda Stafforda Kinga Harmonia. Krótko potem, w listopadzie tego samego roku podczas Pierwszej Wojny Światowej, Edward ginie w Bitwie pod Ypres. Oliwia powtórnie za mąż poszła w 1921 roku, tym razem za Stuarta Halesa, Angielskiego oficera. Od lat 50-tych oboje żyli w posiadłości. Oliwia czuła, że nie należy nic zmieniać w pięknym Angielsko-Irlandzkim stylu domu. W 1978 roku sprzedała majątek Jimowi Caller’yemu, właścicielowi firmy samochodowej, która do dziś zarządza tym miejscem.

W czasie Wielkiego Głodu rezydentem Strokestown Park był Major Denis Mahon. Miał pecha, że w roku rozpoczęcia jego ,,rządów’’, czyli w 1845 wybuchła ta straszna zaraza. W Strokestown rozpoczęła się masowa fala emigracji. Około 5000 najemców wsiadło na statki płynące do Grosse Ile w Kanadzie, a jednym z inicjatorów wyjazdów był Denis Mahon. Za zaistniałą sytuację winiło się właścicieli ziemskich (w tym D. Mahona), jednak w momencie gdy nie mieli oni odpowiedniego wsparcia ze strony rządu musieli dokonać wyboru: ludzie zginą z głodu tu na miejscu lub wyjadą na emigrację. W 1847 roku został on zastrzelony podczas powrotu z Roscommon do Strokestown. Był to pierwszy przypadek zamordowania właściciela majątku Strokestown Park.

Nasza grupa w sile 14 osób + dwójka maleńkich dzieci (w tym Victoria) podążyła za panią przewodnik. Po wejściu głównymi drzwiami zatrzymaliśmy się w Holu i przez parę minut słuchaliśmy przewodniczki, która przedstawiała historię Strokestown Park. Następnie rozpoczęliśmy obchód domu. Pierwszym przystankiem był Salon, w którym w latach 70-tych XX wieku Olivia z mężem mieszkali, jedli i sypiali. Dziś zawiera rodzinne fotografie, a także stare, stylowe meble. Z salonu przeszliśmy do Biblioteki, która mieściła kolejne zdjęcia ale również pokaźną ilość książek, szachy, stare sofy czy globus przedstawiający sklepienie niebieskie. Zwiedzając kolejne pomieszczenia nie można było robić zdjęć, wiązało się to z tym, że olbrzymia większość przedmiotów znajdujących się w domu było oryginalne i mające często kilkaset lat. Jedynym miejscem, które było można fotografować była Kuchnia. Po zobaczeniu parteru udaliśmy się na piętro, gdzie były Sypialnie pani i pana domu (każda z łożem krytym baldachimem), dziecięcy Pokój - Klasa (z zeszytami z lat 30-tych XX wieku, wciąż leżącymi na ławkach czy też z biblioteczką pełną francuskich książek), a także Sypialnia dziecięca, ze starymi wózkami, łóżeczkiem i krzesłem do karmienia. Ostatnim pomieszczeniem na piętrze była Bawialnia z fortepianem, starymi lalkami, modelami samochodów i kolejki oraz lalczynym salonikiem. Po zejściu na dół weszliśmy do Jadalni, w której stało kilkanaście oryginalnych 18 wiecznych krzeseł, kominek i wielki stół w centralnej części. Z Jadalni, długim korytarzem przechodzi się do wielkiej Kuchni, zapomnianej, ukrytej za podwójną ścianą, odkrytej przed laty przez Jimiego Caller’yego. W Kuchni była 19-wieczna galeria, z której pani domu mogła dyskretnie nadzorować służbę. Galeria kuchenna była w swoim czasie największą tego typu w Irlandii, natomiast Kuchnia, ze znakomicie zachowanymi talerzami, starymi piecami i generalnie z całym kuchennym sprzętem jest wyjątkowa i próżno szukać dzisiaj podobnej na Zielonej Wyspie.

Zakończyliśmy wizytę w rezydencji i skierowaliśmy się do pobliskich ogrodów. Na rozległym terenie rośnie mnóstwo, nie rzadko egzotycznych roślin. Są palmy, róże, setki metrów równiutko przystrzyżonego żywopłotu, krzewy, kwiaty. Jest małe pole do gry w krykieta, jest mały staw, altanka oraz pełno dróżek do spacerowania. W południowej części ogrodu jest ogród warzywny oraz owocowy. Stoi tam także wieża Gazebo, wybudowana w 1740 roku. Z wieży tej rodzina Mahonów pijąc herbatę, podziwiała piękny ogród. Przeszliśmy się wzdłuż i wszerz, nacieszyliśmy oczy roślinnością i po paru minutach wędrowaliśmy w stajniach, przemianowanych na Muzeum Głodu. Zostało nam 30 minut do zamknięcia wszystkich atrakcji, ale to w zupełności wystarczyło aby poznać, nie dogłębnie, po prostu poznać historię Wielkiego Głodu. Muzeum eksponuje oryginały dokumentów z Strokestown, a także reprodukcje ówczesnych rysunków i litografii, zdających relację ze strasznego czasu zarazy ziemniaczanej. Cały ten słoneczny dzionek 18 kwietnia należy uznać za bardzo udany. Odwiedziliśmy kolejne ciekawe miejsce, uszczknęliśmy kawałek historii Irlandii i ogólnie miło spędziliśmy czas. Nie wykluczone, że jeszcze się tam kiedyś zjawimy, być może tylko na przechadzkę po ogrodzie, który w momencie zakwitnięcia wszystkich roślin musi się prezentować nad wyraz pięknie.

W tym miejscu chciałbym zachęcić wszystkich, chcących i lubiących nie tylko poznawanie nowych miejsc ale również historii Irlandii, na odwiedzenie Strokestown Park. Czy warto? Ja uważam, że tak. Wy musicie się przekonać!

Więcej zdjęć można znaleźć na stronie internetowej: www.wrobels.pl

Adrian "Ćwirek" Wróbel

Każda osoba która ma racjonalną sprawę prawną może wnieść do sądu pozew. Postaram się dzisiaj opisać pozew o niewielkiej kwocie przedmiotu sporu. Maksymalna wartość przedmiotu sporu może wynieść 2,000 euro. Jest też sporo restrykcji oraz obostrzeń.

Pozew może być złożony do Small Claims Court (czyli ekwiwalentu sądu rejonowego, lub sądu grodzkiego). Pozew powinien być ale nie musi poprzedzony polubowną próbą rozwiązania sporu.

W większości są to sprawy z zakresu źle działających rzeczy np. sprzętu elektrycznego, także źle wykonanej usługi np. naprawa samochodu. Można także dochodzić spraw z zakresu uszkodzenia nieruchomości lub innych ruchomości.

czwartek, 05 listopad 2009 21:50

Krakowiaczka z Dolnego Śląska - Julia

Od wejścia Polski o Unii Europejskiej i otwarcia granic minęło już kilka lat. Pierwsze grupy Polaków, które postanowiły zostać w Irlandii zadomowiły się już tutaj na dobre. Z czasem powoli zaczęła wyrastać nowa - najmłodsza grupa polskiej społeczności na Wyspie, która tutaj przyszła na świat, lub tutaj rozpoczęła swoją edukację.

Jednym z przedstawicieli tej grupy jest pięcioletnia Julia, która nieoficjalnie stała się reprezentantem swoich rówieśników w Galway. Swój "debiut" Julia miała podczas International Day w swojej szkole na Claddagh i następnie wystąpiła w Paradzie św. Patryka w tradycyjnym krakowskim stroju.

czwartek, 05 listopad 2009 21:38

Pisanie jej pasją - Iwona Mazurek

Iwona Mazurek jest korespondentem Polskiej Gazety, która swoją siedzibę ma w Dublinie. Pisze o sprawach polskiej społeczności z Galway i najblizszych okolic. Poniżej wywiad z Iwoną o jej pasji.

Jak znalazłaś się w Irlandii?

 

Od zawsze chciałam wyjechać z Polski. To była też jedna z przyczyn, dla których podjęłam decyzję o wyjeździe do Irlandii. Swoje pierwsze kroki stawiałam w malutkiej miejscowości w County Roscommon. Po miesiącu wraz z moim chłopakiem przeprowadziliśmy się do Galway. To było jedno z większych miast, a do tego położonych najbliżej Ballaghadereen.

czwartek, 05 listopad 2009 00:00

Park Lough Key

Park Lough Key przez wiele stuleci intrygował ludzi swoimi pięknymi widokami, niespotykaną fauną i florą, historycznymi budynkami i malowniczymi wysepkami.

Piękny krajobraz charakteryzuje się bogatą historią sięgającą początków Neolitu i Ery Brązu (pozostałości osad) poprzez XII wieczne rządy klanu McDermott’ów aż po wiek XVIII, gdy ziemie parku zostały przyznane rodzinie Anglików. Królowie mieszkali w Rockingham, jak znany był ich zamek, aż do 1957 r. gdy to ogromny pożar zniszczył posiadłość, która we wczesnych latach siedemdziesiątych XX wieku została całkowicie zrównana z ziemią.

Dziś park wraz z całym swoim dziecictwem historycznym został odrestaurowany i oferuje wiele intrygujących atrakcji godnych XXI wieku. Widowiskowe centrum turystyczne oferuje szeroki wybór możliwości spędzenia wolnego czasu na łonie natury i nie tylko.

Do atrakcji należą:

Boda Borg – to nowoczesna atrakcja, jedyna taka w Irlandii. Koncept pochodzi ze Szwecji i polega na tym, że w grupie od 3 do 5 osób wchodzi się do pomieszczenia i aby przejść do kolejnego trzeba wykonać jakieś zadanie. Haczyk polega na tym, że nie ma instrukcji i grupa zdana jest na siebie, włąsną intuicję i jedynym narzędziem jest metoda prób i błędów. Brzmi jak klasyk thrilleru, „Cube”... Boda Borg jest dwupiętrowe i zawiera 47 pokoi. Za 1,5 do 2 godz trzeba zapłacić 10 euro od osoby, a za cały dzień- 15 euro.

The Lough Key Experience – to spacer po parku ale nie w zwyczajnym tego słowa znaczeniu. Atrakcja oferuje przejście się po czubkach drzew (po kładce wznoszącej się 9 m nad ziemię), możliwość oglądania pięknego, usypanego wysepkami jeziora z lotu ptaka na wieży widokowej postawionej w miejscu dawnego zamku oraz zwiedzanie XIX- wiecznych, podziemnych lochów. Wejściówka normalna: 7,5 euro, studencka: 6 euro.

Adventure Play Kingdom – Plac zabaw. Idelany dla dzieci w każdym wieku. Wieże, wysokie zjeżdżalnie, ścianki do wspinaczki to tylko niektóre atracje, które napewno uświetnią czas dziaciakom. Wejściówka - 5 euro, dla opiekuna – za darmo.

Park Lough Key – to atrakcja najważniejsza bo zbudowana przez naturę. Piękny las ze ścieżkami przygotowanymi dla spacerowiczów charakteryzuje się różnorodnymi gatunkami drzew i malowniczymi miejscami (idelanymi do robienia pięknych zdjęć). Uwagę przykuwają piękne, stare mosty, szczególnie „Fairy Bridge”, który naprawdę wygląda jak z baśni. Kamienie, z których zrobiony jest tenże most przybierają piękne kształty, a pnącza zwisające z mostu i odbijające się w wodzie tworzą niesamowity, bajkowy klimat. Wstęp do parku jest za darmo, za parking na cały dzień tzreba zapłacić 4 euro chyba, że woli się zaparkować troszkę dalej, gdzie jest to za darmo. Na terenie parku znajduje się kemping, mały namiot: 10 euro za dobę.

"Lough Key has for many centuries drawn people to its spectacular views, abundant wildlife, historic buildings and evocative islands.

This beautiful landscape is steeped in a rich history, beginning with Neolithic and Bronze Age settlements, continuing through the 12th century rule of the McDermott clan and up to 1600's when the Lough Key lands were granted to an English family. The kings resided at Rockingham, as their estate was known, until 1957 when a huge fire destroyed their mansion, although it was the early 1970s before the ruins were finally raised to the ground.

Today this historic backdrop has been revitalized as a landmark cluster of unique 21st century visitor attractions including a contemporary Lakeside Centre which provides an ideal gateway to the fantastic range of activities the park now has to offer"

Więcej zdjęć i informacji o parku można znaleźć na stronie interetowej: http://www.loughkey.ie

Madzia

wtorek, 03 listopad 2009 15:06

Nowe galway.pl

Dziś, tj. 04.11.2009, pod adresem www.galway.pl został uruchomiony nowy serwis społeczności polskiej w Galway będący połączeniem istniejących już od dawna trzech stron partnerskich: galway.pl, polishgalway.com oraz tuam.pl.

Na pewno nie jedna osoba zastanawiała się jak zaczynali karierę wielcy artyści, poeci, czy pisarze. Przypuszczalnie każdego droga do kariery była inna i rozpoczynała się w różnych etapach życia, a czasem i po. Na brak szczęścia nie może narzekać 10-letni Jakub Zarzycki z Galway, którego talent pisarski został odkryty i zauważony kilka tygodni temu. Droga Jakuba zaczęła się od wzięcia udziału w konkursie pt "Write a book" organizowanym przez Galway Education Centre. Udział w konkursie wzięło kilkaset dzieci z klas 0-6, z wybranych szkół na terenie całego County Galway. Zadaniem dzieci było napisanie książki i zilustrowanie jej. Następnie książki były wymieniane pomiędzy szkołami, tak, że wszystkie dzieci mogły wybrać tą książkę, która najbardziej się im podobała. Wybór padł m.in na książkę pt "Robert in Space", autorstwa Jakuba, który wraz z pozostałymi zwycięzcami został wyróżniony na specjalnej gali zorganizowanej w Galway Bay Hotel kilka dni temu.


Jak przyznaje nauczycielka Jakuba - Sharon Myers, wygranie tego konkursu jest bardzo dużym osiągnięciem. Ona także dawno temu zauważyła duży potencjał intelektualny w chłopcu i przez cały czas trwania nauki stara się wspierać i rozwijać ten potencjał.

Jakub mieszka z rodzicami w Galway od dwóch lat. Uczęszcza do St Michael's Boys National School i jest to jego drugi rok edukacji w Irlandii. Nie jeden z nas może pozazdrościć Jakubowi tak dużego sukcesu, bo napisanie książki, która została doceniona, w obcym języku, w wieku 10 lat jest na prawdę dużym wyczynem, z którego każdy artysta, poeta czy pisarz może być dumny całe życie.

My gratulujemy Jakubowi i rodzicom, mając nadzieję, że któregoś dnia Jakub napisze coś na naszą stronę.

 

środa, 21 październik 2009 18:58

Zamek Ashford

Położony kilkanaście kilometrów od Galway Zamek Ashford jest wspaniałym miejscem na ucieczkę od miejskiej rzeczywistości oraz relaks wśród zieleni otaczającej zabudowania zamkowe. Na odwiedzających zamek podróżnych czeka wiele atrakcji takich jak: podróż statkiem po jeziorze, pole golfowe, rozległe ogrody, hotel i restauracja zamkowa, czy też nastrojowa kawiarnia w typowej starej zabudowie irlandzkiej.

Początki zamku siegają XIII wieku, kiedy to rodzina de Burgos rozpoczęła jego budowę. Zamek następnie przechodził w ręce kilku rodzin szlacheckich. W 1715 roku jego właścicielami stała się rodzina Browne, która nadała zamkowi nowego francuskiego stylu. Nie były to jednak ostateczne zmiany w wyglądzie zamku. W połowie XIX wieku zamek pod rękami nowych właścicieli zmienił styl na wiktoriański. W tym samym czasie powstał rozległy park oraz wybudowano nowe drogi. Do roku 1939 zamek stanowił prywatną rezydencję. Po tym roku został sprzedany i przekształcony na ekspluzywny hotel. W hotelu gościli m.in. król Grzegorz V, królowa Mary, Oscar Wilde, Edward Kennedy.

Więcje informacji o hotelu można znaleźć na jego stronie internetowej, klikając tutaj.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem