Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Załóż konto

Pola zaznaczone gwiazdką(*) są wymagane.
Imię i nazwisko *
Użytkownik *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Captcha *
Reload Captcha

Wyróżnione ogłoszenia

Kurier dla Wymagajacych

Kurier Irlandia-Polska-Europa.

Polski ortopeda w Galway

Dr Khalid Abou…

czwartek, 19 listopad 2009 10:31

Podtopione drogi

Ulewy, silny wiatr, niskie temperatury oraz krótkie dni słoneczne w ostatnim czasie przysporzyły wiele problemów kierowcom jak i podróżującym komunikacją miejską w Galway.

Dyrektorzy komunikacji miejskiej oraz infrastruktury w Galway wypowiedzieli się, że niestety nigdy nie udało się pozyskać pieniędzy na dokonanie gruntownego remontu dróg, tak aby stworzyć lepszy odpływ nadmiaru wody do kanalizacji oraz dobudować osobne linie dla autobusów.

środa, 18 listopad 2009 14:35

Zginęły 4 studentki

Cztery studentki NUI w wieku 19-20 lat zginęły wczoraj późnym wieczorem na trasie N17 pomiędzy Milltown a Ballindine. Samochód osobowy, któym jechały studentki zderzył się czołowo z samochodem cięzarowym. Cztery osoby poniosły śmierć na miejscu. Do szpitala z ciężkimi obrażeniami trafiiła piąta studentka oraz kierowca ciężarówki. Stan zdrowia nastolatki lekarze określają jako krytyczny. Stan kierowcy ciężarówki jest stabilny.

środa, 18 listopad 2009 00:00

Tajemniczy ogród nad brzegiem Lough Rynn

Na irlandzkim niebie od 17 marca ciężko uraczyć deszczowe chmury. Ba, nawet nie-deszczowe nie chcą się pojawiać. Panuje piękna, słoneczna pogoda i jest ciepło (przynajmniej w ciągu dnia). Cieszy nas to niezmiernie, toteż postanowiliśmy te piękne dni w jakiś należyty sposób wykorzystać. Wczoraj miałem wolne od pracy, więc nic mi czasu nie mąciło, niedawny St. Patrick’s Day niestety spożytkowany nie został należycie, tym razem nie było roboty, więc był spokój. ,,Uroczy dzionek, więc gdzieś musimy się wybrać’’ – taka oto myśl kłębiła się w naszych głowach. Kierunek, czy też cel naszej podróży narodził się po uprzedniej konsultacji Eweliny z naszą koleżanką Elwirą, która już tam wcześniej miała okazję być i bardzo jej się podobało. Wyruszyliśmy w składzie: Ewelina, Victoria oraz Gosia i Maks a także ja jako sterujący wozikiem.

niedziela, 15 listopad 2009 00:00

Zapłącą za lampki

Kilka dni temu pisaliśmy o problemach finansowych miasta i braku funduszy na zainstalowanie lampek i ozdób w centrum miasta przed tegorocznymi świętami Bożego Narodzenia. Po informacji o możliwości "ciemnych świąt" lokalni biznesmeni zdecydowali się pokryć koszt montażu świątczenych ozdób. Dzięki nim za trzy tygodnie w centrum miasta zabłysną setki lapmek.

sobota, 14 listopad 2009 00:00

Zamiast banku Tesco

Jak podały lokalne media istnieje duże prawdopodobieństwo, iż w oddanym do użytku dwa lata temu obiekcie mieszczącym się naprzeciwko Galway University Hospital w krótkim czasie może zostać otwarty kolejny sklep sieci Tesco. Obecnie prowadzaone są rozmowy dotyczące wynajmu obiektu za kwatę przekraczającą ćwierć miliona euro rocznie.

piątek, 13 listopad 2009 15:55

Parking, który zarobil 500 tys euro

Jak podał oficjalny raport HSE, zysk z parkinu przy Szpitalu Uniwersyteckim w Galway wyniósł w 2008 roku dokładnie 507,563.00 euro. Według HSE, pieniądze zostały wydane na polepszenie infrastruktury parkingu przy szpitalu.

niedziela, 08 listopad 2009 10:51

Strokestown Park i Muzeum Głodu

Chciałbym przenieść Was do Strokestown, miasta w środkowej części Zielonej Wyspy. Znajduje się tam Irlandzkie Narodowe Muzeum Głodu (Irish National Famine Museum). Strokestown leży w hrabstwie Roscommon, 108 kilometrów na wschód od Galway. Mieści się tam Strokestown Park – nad wyraz dobrze zachowana Rezydencja z ponad 300 letnim stażem. Posiada ona rozległe Ogrody oraz wspomniane Muzeum Głodu, zorganizowane w dawnych stajniach. Planowaliśmy odwiedzić Strokestown Park już jakiś czas wcześniej. Udało się dopiero 18 kwietnia a to głównie dlatego, że w okresie zimowym jest tam zamknięte. Cieplutki, bezchmurny i słoneczny dzionek skusił nas do tego, aby zapakować się do samochodu i ruszyć w podróż. Już w Strokestown, znalazłszy się na terenie rezydencji, zaparkowaliśmy auto i poszliśmy kupić bilety. Wejściówki dla osoby dorosłej, na zwiedzanie głównego domu, ogrodów i muzeum głodu kosztują 12 euro. Mieliśmy na tyle szczęścia, że o godzinie 14:30 zaczynała się druga tego dnia wycieczka (pierwsza o 12:00) do wspomnianej rezydencji (domu). Można tam wejść tylko i wyłącznie z przewodnikiem i takie zwiedzanie trwa mniej więcej godzinę. Całość otwarta jest w godzinach 11:00-17:00 i w międzyczasie odwiedzający mogą się posilić w znajdującej się w objęciach posesji – jadłodajni.

Strokestown Park liczy ponad 300 lat. I od samego początku, czyli od roku 1696, kiedy to rozpoczęto budowę domu, zamieszkiwała tam rodzina Mahon. Pierwszy z rodu Mahonów – Kapitan Nicholas Mahon pojawił się w Strokestown w 1653 roku. Ale dopiero jego syn – John rozpoczął budowę. Kolejny właściciel domu, Thomas Mahon objął pieczę nad rezydencją na początku 18 wieku. W tym czasie panowała ogólna prosperita dla właścicieli ziemskich, toteż Thomas, prężny buisnesmann i polityk, reprezentant Roscommon w Dublińskim Parlamencie, rozpoczął rozbudowę i unowocześnienie posiadłości. Thomas Mahon zmarł w 1782 roku i majątek przejął jego najstarszy syn – Maurice. Maurice Mahon, tytułowany ,,Pierwszym Baronem Hartlandu’’ również dołożył od siebie cegiełkę w postaci ,,upiększania’’ domu. Główną uwagę poświęcił Jadalni, Bibliotece i Salonowi a także przeprowadził ogólny lifting.

Major Mahon miał dwójkę dzieci, chłopca i dziewczynkę. Syn zmarł w bardzo młodym wieku, natomiast córka, Grace Catherine, kolejna dziedziczka majątku ożeniła się z Henrym Sandfordem Pakenhamem. Jednakże po śmierci jej ojca nigdy do posiadłości nie powróciła i zamieszkała na Wyspie Wight. Ich syn Kapitan Henry Pakenham, znany jako Harry, wrócił do Strokestown w 1813 roku. Odrestaurował dom i ogrody chcąc przywrócić posiadłości jej dawny blask. Największe zainteresowanie poświęcił ogrodom, podzielił je kamiennym murem umieszczając tym samym, część warzywno-owocową po południowej stronie muru. Ogród był piękny, dostarczał przez cały rok (na zimę były szklarnie) świeżych owoców i warzyw, jednak konserwacja i utrzymanie stało się bardzo kosztowne i niestety niemożliwe do utrzymania. Ostatnim właścicielem była Olive Pakenham Mahon, córka Henrego ,,Harrego’’ Pakenhama, która odziedziczyła rezydencję w 1922 roku, w momencie śmierci jej ojca. W tym czasie Oliwia przeżyła swoją osobistą tragedię. W lipcu 1914 roku wyszła za mąż za Edwarda Stafforda Kinga Harmonia. Krótko potem, w listopadzie tego samego roku podczas Pierwszej Wojny Światowej, Edward ginie w Bitwie pod Ypres. Oliwia powtórnie za mąż poszła w 1921 roku, tym razem za Stuarta Halesa, Angielskiego oficera. Od lat 50-tych oboje żyli w posiadłości. Oliwia czuła, że nie należy nic zmieniać w pięknym Angielsko-Irlandzkim stylu domu. W 1978 roku sprzedała majątek Jimowi Caller’yemu, właścicielowi firmy samochodowej, która do dziś zarządza tym miejscem.

W czasie Wielkiego Głodu rezydentem Strokestown Park był Major Denis Mahon. Miał pecha, że w roku rozpoczęcia jego ,,rządów’’, czyli w 1845 wybuchła ta straszna zaraza. W Strokestown rozpoczęła się masowa fala emigracji. Około 5000 najemców wsiadło na statki płynące do Grosse Ile w Kanadzie, a jednym z inicjatorów wyjazdów był Denis Mahon. Za zaistniałą sytuację winiło się właścicieli ziemskich (w tym D. Mahona), jednak w momencie gdy nie mieli oni odpowiedniego wsparcia ze strony rządu musieli dokonać wyboru: ludzie zginą z głodu tu na miejscu lub wyjadą na emigrację. W 1847 roku został on zastrzelony podczas powrotu z Roscommon do Strokestown. Był to pierwszy przypadek zamordowania właściciela majątku Strokestown Park.

Nasza grupa w sile 14 osób + dwójka maleńkich dzieci (w tym Victoria) podążyła za panią przewodnik. Po wejściu głównymi drzwiami zatrzymaliśmy się w Holu i przez parę minut słuchaliśmy przewodniczki, która przedstawiała historię Strokestown Park. Następnie rozpoczęliśmy obchód domu. Pierwszym przystankiem był Salon, w którym w latach 70-tych XX wieku Olivia z mężem mieszkali, jedli i sypiali. Dziś zawiera rodzinne fotografie, a także stare, stylowe meble. Z salonu przeszliśmy do Biblioteki, która mieściła kolejne zdjęcia ale również pokaźną ilość książek, szachy, stare sofy czy globus przedstawiający sklepienie niebieskie. Zwiedzając kolejne pomieszczenia nie można było robić zdjęć, wiązało się to z tym, że olbrzymia większość przedmiotów znajdujących się w domu było oryginalne i mające często kilkaset lat. Jedynym miejscem, które było można fotografować była Kuchnia. Po zobaczeniu parteru udaliśmy się na piętro, gdzie były Sypialnie pani i pana domu (każda z łożem krytym baldachimem), dziecięcy Pokój - Klasa (z zeszytami z lat 30-tych XX wieku, wciąż leżącymi na ławkach czy też z biblioteczką pełną francuskich książek), a także Sypialnia dziecięca, ze starymi wózkami, łóżeczkiem i krzesłem do karmienia. Ostatnim pomieszczeniem na piętrze była Bawialnia z fortepianem, starymi lalkami, modelami samochodów i kolejki oraz lalczynym salonikiem. Po zejściu na dół weszliśmy do Jadalni, w której stało kilkanaście oryginalnych 18 wiecznych krzeseł, kominek i wielki stół w centralnej części. Z Jadalni, długim korytarzem przechodzi się do wielkiej Kuchni, zapomnianej, ukrytej za podwójną ścianą, odkrytej przed laty przez Jimiego Caller’yego. W Kuchni była 19-wieczna galeria, z której pani domu mogła dyskretnie nadzorować służbę. Galeria kuchenna była w swoim czasie największą tego typu w Irlandii, natomiast Kuchnia, ze znakomicie zachowanymi talerzami, starymi piecami i generalnie z całym kuchennym sprzętem jest wyjątkowa i próżno szukać dzisiaj podobnej na Zielonej Wyspie.

Zakończyliśmy wizytę w rezydencji i skierowaliśmy się do pobliskich ogrodów. Na rozległym terenie rośnie mnóstwo, nie rzadko egzotycznych roślin. Są palmy, róże, setki metrów równiutko przystrzyżonego żywopłotu, krzewy, kwiaty. Jest małe pole do gry w krykieta, jest mały staw, altanka oraz pełno dróżek do spacerowania. W południowej części ogrodu jest ogród warzywny oraz owocowy. Stoi tam także wieża Gazebo, wybudowana w 1740 roku. Z wieży tej rodzina Mahonów pijąc herbatę, podziwiała piękny ogród. Przeszliśmy się wzdłuż i wszerz, nacieszyliśmy oczy roślinnością i po paru minutach wędrowaliśmy w stajniach, przemianowanych na Muzeum Głodu. Zostało nam 30 minut do zamknięcia wszystkich atrakcji, ale to w zupełności wystarczyło aby poznać, nie dogłębnie, po prostu poznać historię Wielkiego Głodu. Muzeum eksponuje oryginały dokumentów z Strokestown, a także reprodukcje ówczesnych rysunków i litografii, zdających relację ze strasznego czasu zarazy ziemniaczanej. Cały ten słoneczny dzionek 18 kwietnia należy uznać za bardzo udany. Odwiedziliśmy kolejne ciekawe miejsce, uszczknęliśmy kawałek historii Irlandii i ogólnie miło spędziliśmy czas. Nie wykluczone, że jeszcze się tam kiedyś zjawimy, być może tylko na przechadzkę po ogrodzie, który w momencie zakwitnięcia wszystkich roślin musi się prezentować nad wyraz pięknie.

W tym miejscu chciałbym zachęcić wszystkich, chcących i lubiących nie tylko poznawanie nowych miejsc ale również historii Irlandii, na odwiedzenie Strokestown Park. Czy warto? Ja uważam, że tak. Wy musicie się przekonać!

Więcej zdjęć można znaleźć na stronie internetowej: www.wrobels.pl

Adrian "Ćwirek" Wróbel

Każda osoba która ma racjonalną sprawę prawną może wnieść do sądu pozew. Postaram się dzisiaj opisać pozew o niewielkiej kwocie przedmiotu sporu. Maksymalna wartość przedmiotu sporu może wynieść 2,000 euro. Jest też sporo restrykcji oraz obostrzeń.

Pozew może być złożony do Small Claims Court (czyli ekwiwalentu sądu rejonowego, lub sądu grodzkiego). Pozew powinien być ale nie musi poprzedzony polubowną próbą rozwiązania sporu.

W większości są to sprawy z zakresu źle działających rzeczy np. sprzętu elektrycznego, także źle wykonanej usługi np. naprawa samochodu. Można także dochodzić spraw z zakresu uszkodzenia nieruchomości lub innych ruchomości.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem